Pomidor i dwa Trampki w poszukiwaniu zielonego pociągu
W niedzielę umówiłam się na spotkanie z Pawłem na Trampku, który przyjechał w nasze strony, aż z Olsztyna. Na kawę miałam dojechać do Złotego Stoku, a tu, jak na złość się rozpadało. Czarne niebo, bez szans na przejaśnienia, prześladowało mnie całą drogę! Padało umiarkowanie, więc tragedii nie było, tylko rękawicą co jakiś czas musiałam udawać…
