Pałac Mielżyńskich w Pawłowicach

Niedzielna pogoda dopisała, więc wyskoczyłam z przyjaciółmi na wycieczkę w okolice Leszna. Znalazłam tam ciekawy pałac – w Pawłowicach i choć informacje o jego zwiedzaniu nie były jednoznaczne, to ryzyko się opłaciło.

Dojechaliśmy na miejsce i zobaczyliśmy budynek z bocznymi oficynami, arkadami, ogrodami – jednak był on zamknięty. Na co dzień pałacem zarządza Instytut Zootechniki z Krakowa, ale dowiedzieliśmy się, że po zebraniu się chętnych, pani z ochrony otwiera pałac dla turystów (bilet kosztuje 10 zł). Mieliśmy szczęście, że osób chętnych było więcej i mogliśmy zobaczyć też wnętrza.

Pani z ochrony nie tylko otwierała drzwi, ale też opowiadała o pałacu Mielżyńskich, niczym profesjonalny przewodnik, dzieląc się wiedzą ze źródeł, które sama na temat tego miejsca znalazła. Wewnątrz pałacu niewiele zachowało się mebli i wyposażenia, ponieważ większość wywieziono do Niemiec. Zostały pięknie zdobione sufity, ściany, podłogi, kryształowe żyrandole i lustra, a nawet wyszywany jedwab na ścianach.

Taka namiastka bogactw, jakimi dysponował kiedyś pałac. Piorunujące wrażenie robi sala balowa, chyba najpiękniejsza, jaką w Polsce widziałam. Nie wiadomo, jakie będą dalsze losy tego pałacu, ale mam nadzieję, że jego potencjał będzie wykorzystany.

Po zwiedzaniu wyskoczyliśmy do Dworu Soplicowo na pyszny obiadek w sielskiej, wiejskiej scenerii wśród zwierząt. To była świetna wycieczka w doborowym towarzystwie 🥰

Kanapa motocyklowa z pianką memory. Jak zrobić samodzielnie? Czy warto?

Zapomniałam się pochwalić, że moja kanapa przeszła garażowy tuning zmiękczający, ponieważ już po przejechaniu 100 km motocyklem – mój tyłek błagał o przerwę. Przeróbki kanap motocyklowych są dość popularne, ale i kosztowne… W internecie jest sporo poradników, jak samodzielnie przerobić kanapę motocyklową, więc namówiłam Emila, żeby spróbował to zrobić w naszych motocyklach. Zaczął od swojego, wyszło fajnie, więc mój był kolejny. Żel zmiękczający siedzenie nie sprawdza się zbyt dobrze, ale pianka memory zbiera coraz lepsze opinie, dlatego zdecydowaliśmy się na przeróbkę samodzielną z tą pianką.

Na początek trzeba zdjąć fabryczny pokrowiec i symetrycznie zaznaczyć pole do wycięcia gąbki, a żeby było łatwiej, to wydłubywanie nożykiem można robić się po naciętych kwadracikach. Potem wyrównanie powierzchni, włożenie pianki memory – nieco wyższej niż zagłębienie, bo ona mocno się ugina. Pianka jest dostępna w małych kwadratach różnej grubości na allegro (ok. 20 zł). Potem klej tapicerski w sprayu i cienka warstwa gąbki, żeby nie było widać i czuć łączenia materiałów. Całość zabezpieczona jest folią, chroniącą przed namakaniem, bo pianka memory nie lubi wody. Na koniec ubranie pokrowca starego lub nowego – ja zamówiłam personalizowany na allegro za ok 250 zł od Wijalis.

Czy warto dać piankę memory do kanapy motocyklowej? Zdecydowanie! Jeżdżę już rok, jestem w stanie zrobić 500 km bez bólu tyłka, co na początku było sporym, pozytywnym zaskoczeniem. Jedyna wada, jaką zauważyłam, to mocniejsze nagrzewanie się siedzenia latem. Ale są fajne, przewiewne siatki 3D na kanapę dla tych, którym to mocno przeszkadza. Dla mnie to mały minus przy takiej poprawie komfortu jazdy na plus.

Czeska Szwajcaria na majówkę

Czeska Szwajcaria to motocyklowy raj. Trasy są tam świetne, asfalt wąski, kręty i gładki. Okoliczności przyrody cudne. Jeżeli jednak chcecie chodzić po górach, to warto tam kupić nocleg lub zostawić motocykl na parkingu w Mezni Louka, przebrać się i iść na szlaki. Trasy nie są bardzo wymagające, ale w większości długie, więc pokonywanie ich w stroju motocyklowym będzie męczące. Blisko drogi są np. Pańska Skała i skalny zamek Rock Castle Sloup.

My wyskoczyliśmy do Czeskiej Szwajcarii ekipą motocyklową (ale samochodami), na 1-3 maja – termin był to idealny, bo pogoda dopisywała. Mieszkaliśmy w miejscowości Hrensko, co do której mieszane mam odczucia. Z jednej strony piękne budynki ze skałami w tle, a z drugiej – połowa miasta przerobiona na hangary z chińskimi produktami i podróbkami.

Niedaleko było wejście na szlak do Pravcickiej Bramy, niezbyt wymagający (śmiało możecie tam zabrać mniejsze dzieci czy psa). Samo miejsce zachwyca, choć też widać z góry ogrom zniszczeń, jakie wyrządził tam pożar. Obrazy, niczym z pocztówki, podziwiać można na własne oczy z różnych stron.

Min. z powodu tej klęski skrócony jest szlak przez Wąwóz Edmunda do Dzikiego Wąwozu. Start i meta jest teraz w miejscowości Mezni Louka. Na końcu szlaku można się przepłynąć łodzią wśród skał, ale tylko kawałek – może z 15 minut to trwa w obie strony. Na szczęście spacer w pięknych okolicznościach przyrody trwa dłużej. Trasy dla turystów są dobrze przygotowane i oznaczone, bardziej relaksacyjne, niż wysiłkowe.

Wyskoczyliśmy zobaczyć jeszcze cud natury, jakim zdecydowanie jest Pańska Skała. Można ją podziwiać, ale także się na nią wdrapać. Nie zdążyliśmy wspiąć się na skalny zamek Rock Castle Sloup (czynny do 16), gdzie chce wrócić motocyklem w pierwszej kolejności.

Informacje dla kierowców samochodów: parkingi są płatne od 50-200 kc, zwykle nie ma taryfy godzinowej, ale całodniowa. Nie warto stawać poza parkingami, bo służby tam bardzo się przykładają, cały dzień jeżdżą po okolicy i zakładają blokady na koła. Pewnie nie jest tanie ich zdjęcie.

Czeska Szwajcaria mnie zachwyciła, pozostał niedosyt, więc powrót (też na stronę niemiecką, szczególnie na Bastei) jest nieunikniony 😉.