Sobota z Inter Motors w Długołęce

W sobotę postanowiłam się wybrać w odwiedziny do Inter Motors pod Wrocławiem, gdzie miały być właśnie Dni Otwarte. Na miejscu można było testować kaski za darmo (nie było jednak upatrzonego przeze mnie Nexxa X.D1), zapisać się na testy motocykli, skorzystać z serwisowego przeglądu motocykla, z poczęstunku, wypróbować środki do łańcucha i czyszczenia motocykla od Castrola.

Łańcuch ostatnio czyściłam i smarowałam, to skorzystałam jedynie z silikonu Castrola do owiewek i mój Dziabąg nabrał blasku! Potem oddałam go na serwisową kontrolę i z niecierpliwością czekałam na jej wynik.
Okazało się, że mój motocykl jest w super stanie i jedyne na co muszę zwrócić uwagę – to dokręcanie klem akumulatora, ilość płynu w chłodnicy i stan klocków z przodu za jakiś czas. Dostałam od chłopaków z serwisu raport z serduszkiem 😉 i sympatycznie sobie z nimi pogadałam.

A w międzyczasie przed salonem szalony pokaz robił stunter Fragment83:

Przed salonem stał rząd motocykli do testów. Była też kolejka chętnych, więc tym razem z jazd nie skorzystałam, ale kto wie, może jeszcze tam wrócę? Szczególnie, że w oko wpadły mi najbardziej dwa Triumphy, jeden scrambler, a drugi RS o mega zgrabnej sylwetce. Kolega Tomek S. zrobił mi parę fotek z tych przymiarek:

Należą się MEGA podziękowania!

Taaaadam! Nowe super wieści! 😀
Do kompletu z nową Yamahą MT-07, udostępnioną na wycieczkę do Chorwacji przez Motorland / Yamaha Motor, otrzymałam letnie rękawiczki i komplet odzieży Bellastar od Modeka Polska ! I to nawet pod kolor 😀 Podoba się Wam taki zestaw?

(Fot. Andrzej Turczyn)

O marzenia czasem trzeba walczyć…

Życie nie jest czarno-białe ani też kolorowe. Jest zaskakujące, a niespodzianki zwalają z nóg czasem dlatego, że są tak fantastyczne, a czasem dlatego, że kompletnie dołują… Jedni w zmiennych sytuacjach potrafią radzić sobie doskonale, inni lubią stabilizację, poczucie bezpieczeństwa i święty spokój, a gdy wali życiowy piorun, mają ochotę zwiać pod łóżko.

Należę bardziej do tej drugiej grupy, co chce mieć poukładane życie, a jeżeli stać mnie na jakieś szaleństwo, to i tak je wcześniej przemyślę ? . Nie mam jednak wpływu na wiele sytuacji w życiu, nie mam wpływu na toksycznych ludzi na swojej drodze. Mam tylko wpływ na to, co zrobię i jak się będę czuć wobec zdarzeń, jakie mnie spotykają.

Jak wiecie, na miesiąc przed wymarzonym wyjazdem do Chorwacji zostałam bez pracy. Mogłam zrezygnować z wyjazdu, a odłożone pieniążki poświęcić na przeżycie czasu, jaki spędzę na szukaniu nowej pracy. Biłam się tydzień z myślami, jak zaplanować dalsze kroki. Bo co oznacza „przeżycie”? I jak będzie ono wyglądać, gdy zrezygnuję z czegoś, na czym od roku tak bardzo mi zależy? Na najdłuższej wycieczce motocyklowej od czasu wypadku, na sprawdzeniu możliwości swojego ciała i psychiki, i wreszcie na najfajniejszej przygodzie w moim, 6-letnim, motocyklowym życiu!

Odpowiedziałam sobie na te pytanie: nie chcę PRZEŻYĆ, chcę ŻYĆ!

Porozsyłałam CV i zgłosiłam się do fabryki żaluzji i rolet, gdzie przyjmują na umowę zlecenie, żeby przepracować chociaż te 2 tygodnie, i otrzymać jakąś wypłatę (a raczej jej fragment) po powrocie. Nie jest to praca dla mnie łatwa bo 100% manualna, a ja swoją prawą rękę dociążać jestem w stanie na jakieś 50% (będąc właśnie praworęczną). Po 5 dniach, ręka trzęsła mi się z przemęczenia jak po operacji, 6-tego dnia było już lepiej, bo powoli stawała się silniejsza. Może w pewnym sensie to też dla mnie będzie rehabilitacja. Niestety nie wyrabiałam bardzo wysokich norm, ale dzięki wyrozumiałości szefowej działu – otrzymałam inne zadania na końcówkę zleceniówki.

Do wyjazdu został tydzień, a do środy jeszcze pracuję. W czwartek i piątek pozałatwiam ostatnie formalności związanie ze statusem osoby bezrobotnej, pakiety roamingowe, a ubezpieczenia zdrowotne na wyjazd już mamy. Potem już tylko (albo aż) pakowanie i 28 maja ruszamy!

P.S. A najlepszym lekarstwem na życiowe zawirowania jest oczywiście motocykl! Szczególnie w tak cudnych okolicznościach przyrody: