Dziabąg się zbroi :-)

Ma już nowy kuferek, wybrałam taki zgrabny i niezbyt wielki 33 litry z białymi odblaskami. Oczywiście jest zdecydowanie dla mnie za mały, ale zawsze to jakaś motywacja, żeby się jednak do niego zmieścić (awaryjnie wożę siatkę bagażnikową haha). Bo pół mojego kufra zajmują rzeczy bardzo potrzebne: kiedy będzie padać, kiedy kapcia złapię, kiedy mi coś odpadnie, kiedy będzie mi zimno, kiedy pobrudzę ręce itp. itd. Więc sami widzicie, że do dyspozycji na weekendowy wypad mam już tylko pół kufra 😀 .

14359821_1152736304764388_2046888_o

14339810_1152736261431059_2032471580_oA całe jego montowanie to była niezła akrobatyka! Nie są to „tanie rzeczy”, więc chciałam nieco ograniczyć te wydatki. Sam używany stelaż bagażnikowy to wydatek rzędu 200 zł, kufer chciałam mieć dobry (bo te chińskie to pod naporem ręki robią się już wklęsłe!), więc szperałam w sprawdzonych (i niestety drogich) markach. Ostatecznie wybrałam kufer marki SHAD, który wydawał się być świetnym kompromisem między jakością a ceną i do tego ładnie wyglądał. Gdzie był ten haczyk? Otóż Shad ma w komplecie płytę montażową, aaaaaale o wiele mniejszą, niż standardowa i zupełnie mijającą się ze standardowym stelażem… Wszystko oczywiście po to, by zakupić stelaż SHADa za 300 zł! Na szczęście tuż za płotem mam sąsiada „złotą rączkę”, który domontował mi poprzeczne blaszki w stelażu, co umożliwiło mi cieszenie się nowym kufrem (to tak w skrócie, bo przygód z tym montażem, a w szczególności starymi śrubami i gwintami, było więcej).

Zamówiłam też naklejki i Dziabąg (podobnie jak wcześniej Pomidor) jest już ochrzczony! 🙂
14339170_1152736188097733_664515801_o

Co w następnej kolejności dostanie? Dłuższy błotnik przedni, bo jest taki „symboliczny”, że błoto fruwa mi po całym silniku. Oczywiście markowy kosztuje 100 zł (za 30 cm plastiku!), ale upolowałam jakiś pod zamówienie za 45. Zobaczymy co przyjdzie 🙂 Robiłam też podejście do zmiany kierownicy, ale pierwsze się nie powiodło, bo kierownica zamawiana wysyłkowo – okazała się zbyt szeroka i wygięta. Poza tym wszystkie przewody mają ściśle określoną długość i dużego pola do manewru nie ma. Teraz zamówiłam adapter do podniesienie kierownicy o 5, 10, 20 lub 35 mm i będę testować, ile najwięcej się uda uzyskać. Dlaczego mi na tym zależy? Ponieważ w takiej pozycji kierownicy, mój operowany bark bardzo dostaje w kość i po 100 km na motocyklu nie jestem w stanie bez bólu ruszać ręką.

Co nie zmienia faktu, że coraz lepiej mi się Dziabągiem lata i z każdym kilometrem lepiej się rozumiemy!

p.s. a poniżej dowód na to, że taki STOP przy zarośniętych, starych torach kolejowych nie jest tam bez powodu 🙂

14339354_1152736281431057_1148161575_o

Podobne wpisy

  • Pomidor musi poczekać…

    Pewnie czekacie na jakieś, pierwsze wrażenia z jazdy Pomidorem? Muszę, niestety jeszcze ten moment nieco przeciągnąć, bo ręka jest bardzo słaba po tych 3 tygodniach szpitalnej rehabilitacji. Myślę, że w ostatni weekend sierpnia przewiozę go na wieś (80 km), choć jeszcze nie wiem jak… W grę wchodzi auto z paką, przyczepka bądź jakiś kolega motocyklista…

  • Wiosna, motocykl – raj!

    Już w połowie tygodnia z niecierpliwością przeglądałam prognozy pogody na weekend i wtedy nie były jeszcze kolorowe – pogodę zapowiadali od poniedziałku wrrrrrrr. Na szczęście im bliżej weekendu, tym bliżej była ta upragniona wiosna! W sobotę jeszcze nieco pochmurnie, ale wyciągnęłam Pomidora, żeby mu wymienić akumulator i naprawić chlapacz przy przednim błotniku, bo się urwał….

  • Wiosno przybywaj!

    Życie zimową porą jest inne, po pewnym okresie wypełniam czas, spędzany zwykle z motocyklem – innymi zajęciami. Nie tak przyjemnymi, nie dającymi tego poczucia szczęścia, tylko zwyczajnymi, codziennymi… I gdzieś pod skórą czekam na ten dreszcz ekscytacji pierwszą jazdą po tak długiej przerwie. Moje serce staje z tęsknoty za każdym razem, gdy ciepłe promienie słoneczne…

  • Tukanowy weekend

    Ostatni weekend spędziłyśmy z Mają na Rajdzie Tukan. Ja tam nieco pomagałam od strony organizatora, a Maja postanowiła po raz pierwszy w życiu wystartować w rajdzie turystycznym, pomimo posiadania sportowego motocykla. Była rodzynkiem wśród enduro i turystyków, ale… rajd w kategorii Adventure wygrała! A to nie była wcale impreza na czas, ale na nawigowanie wg…

  • Idzie wiosna, idą zmiany…

    Moje życie wywraca się nieco do góry nogami. Dostałam wypowiedzenie po prawie 16-latach pracy w jednej firmie i nagle straciłam punkt, który może nie nadawał mojemu życiu sensu, ale dawał stabilność i pewność, że będę miała za co żyć… Wypowiedzenie otrzymałam z ładnie zwanej „reorganizacji firmy i likwidacji stanowiska”, choć jak to mówią – jeżeli…

  • Kilka upalnych rozważań

    Zanim zbiorę się do podsumowania ostatniego weekendu, podzielę się z Wami luźnymi przemyśleniami. Ostatnio myślałam o odwadze, byciu odważnym i co to właściwie znaczy? Bo dla laika i dla kogoś patrzącego zupełnie z boku na pasję, jaką sobie wybrałam – jestem bardzo odważna. Jednocześnie jest wiele spraw, których się boję, które mnie stresują i dla…