Babska rozgrzewka wycieczkowa :-)

Dwa tygodnie temu jeździłam trochę, ale raczej z punktu A do B i z powrotem, więc nie było o czym pisać, nawet jakbym miała „lać wodę” 🙂 . Kierowcy po zimie jak widzą blondynkę na motocyklu – to na wszelki wypadek trzymają za nią spory dystans. Z doświadczenia wiem, że to się wkrótce zmieni… A jazda po zimowej pauzie jakaś taka trochę sztywna i składanie w zakrętach nie takie, jak trzeba – w moim odczuciu na kwadratowo.

Potrzebowałam jakiegoś wypadu po dolnośląskich, krętych dróżkach, by odnaleźć na nowo swoją jedność z maszyną. W piątek i w sobotę pomagałam pracodawcy przy targach motocyklowych, a w niedzielę dostałam wolne, więc szybko umówiłam się z Justyną ze Świdnicy na małe latanie po okolicy. Pogoda była śmieszna, bo 3 razy miałam tak, że deszcz padał tylko na mnie, a przede mną i za mną świeciło słońce! Na szczęście później już się całkiem wypogodziło.

Justyna poprowadziła mnie wioseczkami Parku Ślężańskiego, krętymi drogami z widokiem na Ślężę (gdzie ma zamiar w przyszłości zamieszkać), a następnie ruszyłyśmy w stronę Świdnicy i Zagórza.

Wzięłam ze sobą „patyka” do selfie, a Justyna robiła mi kurs przeszkalający z używania tego, jakże niezbędnego dla niektórych gadżetu (a motocykle nawet „stanęły nam na głowach” na jednym zdjęciu). W międzyczasie przymocowałam też żabkę Franię, która właśnie rozpoczęła sezon (musi się przyzwyczajać do motocykla przed wypadem do Chorwacji).

Potem był obiadek w Świdnicy, na którego przygotowanie czekałyśmy, aż godzinę (ale smaczny był), a Justyna mogła poopowiadać mi o swoim wypadzie do Chorwacji z zeszłego sezonu. Po posiłku ruszyłyśmy dalej w stronę Zagórza, a Justyna to nawet „wystrzeliła” 🙂 . Mimo, że objeżdżałam zalew w Zagórzu wielokrotnie, to ona zaprowadziła mnie jeszcze w nowe miejsce. Jechało się tam okropną drogą, ale było warto:

Na koniec kawka w Świdnicy i mój powrót do Wrocławia. Przyznam, że tego mi było trzeba, by znaleźć od nowa swoją komfortową pozycję za kierownicą, rozluźnić ramiona i poczuć się swobodnie na motocyklu. Potrzebna mi była beztroska wycieczka w słoneczny dzień i towarzystwo fajnej motocyklistki. Dzięki Justyna!

Facebook Comments
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dziabąg, Wycieczki małe i duże. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz